Mój ogród

Krótki post o tym gdzie podział się miesiąc sierpień ?

Co miesiąc obiecuje sobie, że będę pisać częściej, a wychodzi jak zwykle. Nie bardzo wiem co jest tego przyczyną, bo zapewne nie lenistwo, tylko chroniczny brak wolnego czasu. Ale przyszedł wrzesień i tego czasu dla siebie, tym bardziej w takie dni jak dzisiaj, czyli z intensywnym deszczem, mam więcej. Wydaję mi się, że i Ty znajdziesz teraz więcej czasu ,by tu wpaść do mnie na chwileczkę ( dzieci już pewnie w szkole etc.) . O czym tym razem chciałam napisać. Otóż poprzedni miesiąc kompletnie mnie pochłonął. Miałam sporo pracy przy nowych nasadzeniach, powstały dwie bardzo długie alejki z berberysami, rozchodnikami, żurawkami i hortensjami ( tak jestem „hortensjową Grażyną” – mam nadzieje, że nie masz mi za złe ), dla dopełnienia powstała też świetna altana i nowe trawniki.

Sierpień stał się także miesiącem nowych doświadczeń. Spotkałam na swojej drodze ludzi mocno zaangażowanych w ogrodnictwo naturalne, permakulturowe, w zgodzie z naturą. Pomysł bardzo fajny i w pewnym stopniu godny naśladowania, pod warunkiem pewnego dopracowania. Mam tu na myśli plan działania, plan powstawania takiego ogrodu. Doświadczenie mam raczej dwukierunkowe, z jednej strony osoba, która dąży do realizowania swoich celów, z drugiej strony nie potrafi znaleźć prostych narzędzi do ich wykonania. Czy nie wydaje Ci się, że prościej by było powiedzieć synowi czy córce, słuchaj sprzątnij z tego biurka, niż kolokwialnie tłumaczyć że książki powinny być na regale, śmieci w koszu, a talerz w zmywarce ?? Chyba, że akurat ma dar jasnowidztwa, ja takiego nie mam.

Dlatego też ,jeśli jesteś zainteresowany współpracom z moją skromną osobom, proszę napisz do mnie krótką ,a zarazem treściwą informację o formie współpracy, Twoich wymaganiach i oczekiwaniach, a ja z pewnością odpiszę, bez owijania w bawełnę. Szanujmy czas Twój i mój.

Dobra, koniec prywaty . Poprzedni miesiąc pod względem ogrodniczym nie był taki zły, pogoda nawet dopisywała pomimo ulewnych deszczy, niestety zauważyłam ogromny wzrost zachorowań roślin na mączniaka prawdziwego . Podstawowe zalecenia to usunięcie chorych liści i wykonanie oprysku ( tu pomoże Topsin lub Amistar ). Mączniak to nie taki straszny przeciwnik, z większym borykają się właściciele bukszpanów. Doszły mnie słuchy, że te piękne rośliny są niszczone przez pewną ćmę, która przywędrowała do nas prawdopodobnie z Azji, a poprawnie nazywa się Cydalima perspectalis . Walka z nią jest trudna, chociażby z tego względu, że ćma atakuje bukszpany od środka, więc gdy efekty żerowania widać powierzchownie jest już za późno na ratunek.

Z sierpnia szybciutko przeskakuje do września. Jeśli głowisz się co powinnaś robić we wrześniu, to przede wszystkim skupiamy się na zbiorach warzyw, zbiorach owoców. Nie dopuść do tego by owoce gniły gdzieś na krzaku lub pod. Usuńmy te resztki, gdyż mogą być one siedliskiem chorób i innych patogenów. Sukcesywnie zgrabiajmy liście. Oczywiście nie przy takiej pogodzie, wybierzmy sobie dni w miarę ciepłe i bezwietrzne .

W dalszym ciągu możemy pobudzić nasze kwiaty ogrodowe do kwitnienia. Wystarczy, że usuniemy przekwitnięte już kwiatostany i z pewnością pojawią się nowe. Ja robię tak przy większości roślin, głównie przy jeżówkach, trytomach, ostróżkach czy nachyłkach. Jeśli podobają Ci się hortensje bukietowe – obetnij kwiatostany w celu wysuszenia ich, będą świetną ozdobą. W sklepach pojawiają się już cebule kwiatowe, to znak, że można już zaplanować nasadzenia i zaopatrzyć się w ciekawe cebule . Proponuję zrobić to wcześniej, gdy jest jeszcze duży wybór. Zdarza się, że z początkiem października nie ma już w czym wybrać, ewentualnie pozostały same krokusy czy szafirki.

Tym razem nie będę obiecywać, że będę pisać częściej . Po prostu będę pisać. Mam nadzieje, że choć w malutkim stopniu zaczerpniesz z tego posta coś dla siebie . Pozdrawiam i do ponownego spotkania. Daria

Bez kategorii, Mój ogród

Moda na bloga , czyli po co mi ten blog.

Zostałam ostatnio zapytana, po co Ci tak naprawdę blog ?? Chwilę myślałam nad odpowiedzią, ale nim ją ułożyłam w myślach dostałam strzała tekstem, cytuję : „to taka moda na bloga ?,  parcie na szkło ?,  niespełnione ambicje ?” Odpowiedź była dość lakoniczna, typu , nie chciałabym zaśmiecać swojej tablicy na fb . No bo ileż można oglądać ten sam ogród, te same zdjęcia, te same rośliny . A na taki blog nie masz przymusu wchodzić, nie podoba Ci się, wychodzisz, adios . Nikt Cię tutaj na siłę trzymać nie będzie. Ja też nie mam zamiaru za każdym razem informować Cię, halo jestem tutaj, wrzuciłam nowe zdjęcie na insta lub post na fb. Czekam na Twoją opinię, like czy serducho.

Czy to naprawdę o to chodzi ?? I powiem Wam, że wróciłam do punktu wyjścia . Zatraciłam grunt, doszły pewne przemyślenia. Czy tak naprawdę wchodzisz tutaj po To by poczytać o czym piszę, czy żeby mieć temat do „obsmarowania” mnie za plecami ? Dobrze wiem, że nie należę do zbyt poczytnych blogów, ba jako osoba też jestem mało interesująca . Częściej usłyszę dziękuję od obcej osoby niżeli od najbliższego otoczenia . Też tak masz ?? Nie przejmuj się, jest nas więcej .

Nie mam Mercedesa , nie mam też Iphona, ale mam poletko pomidorów, niebieski domek i zdrową rodzinę. Kto w tym wypadku jest bardziej wiarygodny ?? Nie polecam Roundup’a, ani Burzy kwiatów ( baa mogę reklamować fale loki koki 😀 ) , kto mnie zna osobiście , będzie wiedział o co chodzi . Ale często mam zapał by zrobić coś więcej. I robię to pomimo uwag, po co ?, na co ? , a co z tego będziesz miała ? . Nie jestem materialistką, ale nie jestem też wolontariuszem. Za coś trzeba żyć, ale też nie mam zamiaru stać i żebrać o lajki, bo piłka, bo nasiona, no co innego książka czy siekiera z dożywotnią gwarancją.

Do czego zmierzam . Piszę dla siebie, dla Ciebie też . Bo liczę, że zajrzałeś tutaj w celach edukacyjnych, a nie typowo plotkarskich. Bo czuje, że jeśli dzięki mnie przekonałeś się na przykład do uprawy pomidorów czy do zrobienia rabaty z hortensjami to jest mi w tym przypadku niezmiernie miło. I te pozytywne emocje napędzają motor jakim jest na przykład mój blog. Nie przejmuj się , że pierwsze sadzonki lawendy nie wyszły jak chciałeś, ale zmobilizowałeś się do tego by spróbować.

Ale czasem dostaje takiego ogromnego kopniaka w cztery litery, że odechciewa się wszystkiego . Sytuacja, sprzed jakiś dwóch, trzech miesięcy . Proszę Panią, niech Pani przyjedzie, na już. Potrzebna pilna pomoc . Jejku co się dzieje, jaka awaria, więc pędzę jak karetka na sygnale, pomimo weekendu . Pytam co się dzieje, no proszę Panią, trzeba tu coś zrobić z tym ogrodem na froncie, bo wesele w czerwcu a tu takie pole, lecz nie do popisu. Wytłumaczyłam mniej więcej jak ja to widzę, doradziłam jak ulepszyć ziemię, gdzie jakie materiały zastosować. Usłyszałam, że odezwie się za jakiś czas, bo musi się zastanowić . No i doszły mnie słuchy, jak powstała rabatka z tujek obsypanych , nie czym innym jak „białą marianną ” ( dla nie wtajemniczonych, biała marianna to taki grysik w kolorze białym często wykorzystywany na cmentarzach, który po niedługim czasie zielenieje, jakby z zazdrości, że istnieje jeszcze na świecie żwir, otoczak, czy kora sosnowa ).

I w tym wszystkim nie boli mnie „mariannowa rabatka” tylko fakt iż pomimo darmowej porady ( tak to nazwijmy ), ktoś nie był w stanie wykorzystać tej wiedzy. Jakiś czas temu to ja otrzymałam takie porady od kolegi, który pomagał mi ( większość sam ogarnął) ogarnąć te całe internety, worpressy czy inne wtyczki za co z tego miejsca ogromnie dziękuję ( P.S. Gdyby ktoś chciał namiar to służę ) . Na dzień dzisiejszy, wiem, że ta pomoc nie poszła na marne, a z czasem mam nadzieje, że to moje biadolenie tutaj zacznie przynosić jakieś większe rezultaty.

I z góry przepraszam za te moje osobiste wywody, ale jeśli chcesz się spełniać w jakiejś dziedzinie, to rób to , spełniaj się, nie patrz na innych, rób im na przekór, pokaż , że potrafisz. To jedyna słuszna decyzja. Miej cele, marzenia i dąż do ich spełnienia . Blog w jakiejś części jest właśnie takim celem, nic nie musisz, ale chcesz i robisz to. Czy słusznie ??

Ten post nie był sponsorowany, napisany został pod wpływem emocji, nie miał na celu nikogo obrazić i w swoim kontekście dotyczył osobistych odczuć autora. Zdjęcia dla przyciągnięcia uwagi.